Z Panasonikiem 100-300 mm na dziką zwierzynę. Część I. Mój test jakości

Tak tylko na marginesie

Profesjonalni łowcy dzikiej zwierzyny mają do dyspozycji Canony i Nikony z ich bardzo  jasnymi stałoogniskowymi teleobiektywami i nie mniej dobrymi telezoomami. A my, wyznawcy systemu m4/3, z czym do ptaków?

Kupiłem obiektyw Panasonic G VARIO 100-300 mm f/4.0-5.6 M.O.I.S.

Od trzech lat fotografuję Panasonikiem 100-300 mm. Czy to był dobry wybór? Jest przecież jeszcze M.Zuiko Digital 75-300 mm f/4.8-6.7 ED Olympusa. Czy polubiłem ten teleobiektyw? W polowaniu na dzikie czworonogi i pierzaste długie tele to nie wszystko. Zastanówmy się, co jeszcze jest nam potrzebne. Pominę tutaj wybór korpusu, każdy z nas ma jaki ma. Mogę tylko zasugerować, że do polowania na grubszą zwierzynę korpus z systemu m4/3 powinien być z tych większych i cięższych oraz powinien być mocowany na statywie. Tutaj chodzi mi jednak o coś zupenie innego. Otóż dziką zwierzynę można fotografować z podchodu, z samochodu lub z zasiadki. Ponieważ  osobiście preferuję zasiadkę (można się zdrzemnąć :) ), zatem w następnym odcinku będzie o koniecznej do takiego fotografowania czatowni. Poza tym, oczywistą sprawą jest poznanie zachowania się zwierząt oraz ich dobowych zwyczajów w środowisku, tak naturalnym, jak i stworzonym przez człowieka.

Test podwórkowy obiektywu

Testy szkła Panasonic G VARIO 100-300 mm robione w różnych laboratoriach i w terenie można znaleźć w Internecie. Dużo testów, czasem zgodnych, czasem nie. Poszczególne egzemplarze obiektywu nie muszą być przecież identyczne; chcę wiedzieć jaki jest mój.

Test zrobiłem po swojemu, odmiennie niż robią to profesjonalni fachowcy od recenzji. Chodziło mi o to, żeby w końcowym kadrze było tylko to co chcę żeby było. Niżej pokazuję zatem identyczne wycinki zdjęć robionych przy przysłonie f/5,6, ogniskowej 100, 150, 200, i 300 mm, z odległości 5, 10 i 25 m. Zapisane zdjęcia oddawały zatem wybrany fragment ceglanej ściany budynku w różnej skali. Z wyjątkiem jednego, wszystkie pozostałe porównywane obrazki są mniejszymi lub większymi wycinkami obrazu zarejestrowanego na matrycy. Dla ogniskowej 100 mm z odległości 25 m (1), przycięcie musiało być maksymalne. Jedynie obrazek dla ogniskowej 300 mm z odległości 5 m (2) odpowiada w 100% oryginalnemu zapisowi. Zmniejszając odpowiednio przycięte kadry robiłem delikatne wyostrzenie przy promieniu 0,3. Było to podyktowane lekką degradacja obrazu, jaka występuje przy zmniejszaniu zdjęcia.

1.m43_25m_100

1. Odległość 25 m, ogniskowa 100 mm

1b_5m_300

2. Odległość 5 m, ogniskowa 300 mm

Wyniki testu

Ostateczne wyniki wszystkich wariantów testu zestawiłem w określone bloki dotyczące każdej odległości roboczej (3-5).

2. m43_5 m

3. Odległość 5 m

3.m43_10m

4. Odległosc 10 m

4.m43_25m

5. Odległość 25 m

Chociaż różnice w ostrości i odwzorowaniu detali zmniejszonych obrazków są widoczne, to ogólnie, jak na typowo amatorskie szkło, nie jest źle. Jestem jednak nieco zaskoczony. Obiektywy zmiennoogniskowe często najlepszą szczegółowość i ostrość rysowania przejawiają dla krótszych ogniskowych. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że może też być odwrotnie. Otóż w przypadku najstarszego w systemie m4/3 szkła Panasonic G Vario 14-45 mm f/3,5-5,6, a także dla megazoomu Leica DC Vario-Elmarit 7,4-88,8 f/2,8-3,7 w modelu DMC FZ 50, okazało się, że oba moje egzemplarze pięknie pracują właśnie na końcu tele. Chciałbym, żeby także szkło 100-300 mm było im podobe. Niestety tak nie jest; najlepszy okazał się środek. Dotyczy to wszystkich trzech testowanych odległości: 5 m (3), 10 m (4) i 25 m (5). W terenie staram się korzystać głównie z zakresu 200-250 mm. Porównałem jeszcze obok siebie jakość wycinków zdjęć zrobionych przy ogniskowej 250 mm z odległości 5, 10, 20 i 25 m (6).

5.m43_250mm_dystans

6. Ogniskowa 250 mm, rózne odległości robocze

Krótkie dystanse obiektyw pokonuje całkiem przyzwoicie, ale już na 25 m detaliczność i ostrość spadają. A bywa, że fotografuję z odległości kilkudziesięciu czy nawet ponad stu metrów. Czy jakość zdjęć w terenie z bliska i z daleka satysfakcjonuje mnie? No cóż, w dobrym zdjęciu liczy się nie tylko jego wyrazistość, ale także wiele innych aspektów, chyba nawet ważniejszych. O tym czy polubiłem Panasonika 100-300 mm napiszę jednak dopiero w trzeciej części serialu. Dlaczego dopiero w trzeciej? Ponieważ w drugiej muszę najpierw zbudować kilka czatowni, z których będę fotografować zwierzęta. :)

The following two tabs change content below.
Absolwent Politechniki Łódzkiej (1969). Praca zawodowa zakończona etatem profesora na Wydziale Farmaceutycznym UM w Łodzi. Od roku 2012 fotografujący emeryt. Ponieważ całe życie zawodowe spędziłem w murach uczelni, to teraz z aparatem fotograficznym nadrabiam przyrodnicze zaległości. Fotografowanie jest dla mnie mobilizacją do wyjścia z domu (na wsi) przed świtem w poszukiwaniu naturalnego piękna, zwłaszcza tego odnajdywanego na kolanach, Zdjęcia są czymś wtórnym; nie mniej mam za sobą kilkanaście wystaw indywidualnych i jedną wspólną z Markiem Wyszomirskim (inkluzje zwierzęce w bursztynie), która była eksponowana w kilku miejscach – Warszawa 2014, Wieluń 2014, Gdańsk 2014, Łódź 2016. W roku 2016 nowa edycja tej wystawy La vita fissata nell’ambra została też zaprezentowana w Rzymie. Mój zachwyt budzi Vincent Munier, arcymistrz kompozycji, światłocienia i minimalnego światła.

Ostatnie wpisy Aleksander (zobacz wszystkie)

Inne wpisy, które mogą cię zainteresować:

5 komentarzy na temat “Z Panasonikiem 100-300 mm na dziką zwierzynę. Część I. Mój test jakości”

  1. bigfan pisze:

    Czekam na wiecej, bo sam zastanawiam sie nad tym obiektywem. Czy planuje Pan rowniez testy z uzyciem telekonwertera (jesli taki istnieje)?

  2. Adam pisze:

    Coś obstawiam, że polubisz :) Moim zdaniem bardzo dobre wychodzą te zdjęcia mimo drobnych mankamentów :)

  3. ali pisze:

    Sprzęt godny uwagi, rozumiem, że kompatybliny również z GM1?

napisz komentarz

Treść