Prosty sposób na żywe zdjęcia

W czasach, w których zdecydowana większość zdjęć oglądana jest wyłącznie na ekranach telewizorów, monitorów, notebooków, tabletów i smartfonów, trwanie przy czysto nieruchomych obrazach zakrawa na jakiś niepotrzebny konserwatyzm. Pora ożywić zdjęcia! Oto prosty przepis na to, jak to zrobić.

 

UWAGA TECHNICZNA: żywe zdjęcia mają nieraz dość dużą objętość (po kilka megabajtów), więc może być problem z szybkim otwieraniem poszczególnych stron tego artykułu lub też pliki GIF mogą się na początku zacinać lub nawet być wyświetlane jako nieruchome. Zachęcam do chwili cierpliwości, warto chwilę poczekać, można przesunąć stronę tak, by oglądany GIF na chwilę częściowo znalazł się poza górną ramką ekranu, można też spróbować odświeżyć stronę (F5 na klawiaturze). Tempo odtwarzania żywych zdjęć może się różnić w zależności od przeglądarki – odradzam Internet Explorera.

 

Wiele imion

Na początku oczywiście wyjaśnijmy sobie, co to właściwie są te „żywe zdjęcia”? Każdy, kto oglądał któryś z filmów o Harrym Potterze, od razu może mieć skojarzenia z żywymi obrazami na ścianach Hogwartu albo ruszającymi się zdjęciami w gazetach dla czarodziejów… I bardzo słusznie! Okazuje się jednak, że nie trzeba nawet czarodziejskiej różdżki, aby tego typu czary stały się rzeczywistością.

A o czym tu właściwie mówimy? O zjawisku na tyle nowym, że nie wiadomo nawet do końca, jak się nazywa. Oficjalną nazwę angielskojęzyczną – „cinemagraph” – zaproponowało dopiero w 2011 roku dwóch amerykańskich fotografów, Kevin Burg i Jamie Beck. W języku polskim spotkać można różne określenia, ale największą popularność zdobywa tłumaczenie angielskiego terminu – „kinografika”. Moim zdaniem niezbyt udane tłumaczenie, bo lepsze byłoby określenie „kinografia” – w nawiązaniu do „fotografii”, oczywiście. Bo to właśnie o fotografie tu chodzi, tylko że o „żywe” fotografie.

Żeby było śmieszniej, do konkursu na określenie tego zjawiska włączył się jeszcze ostatnio Microsoft, a jest to firma, która dysponuje niezłą siłą przebicia. Zamiast nieco poetyckiego „cinemagraph” zaproponowali prosty i zwarty „cliplet”. Kto wie, może za jakiś czas również w języku polskim mówić będziemy wyłącznie o „klipletach”? Póki co, najładniejsze wydaje mi się określenie bardziej opisowe, ale od razu zrozumiałe – „żywe zdjęcia”. I jego będziemy się trzymać, na zmianę z „kinografiami”.

 Kinografia autorstwa Kevina Burga i Jamiego Becka, pochodząca ze strony cinemagraphs.com.
 
 

Co to są żywe zdjęcia?

Najgorsza definicja żywego zdjęcia brzmi tak: to taki animowany GIF. Rzeczywiście, kinografie najczęściej zapisywane są właśnie w tym wielce zasłużonym dla Internetu formacie, któremu niedawno stuknęło już 25-lecie. Ale nie jest to wymóg niezbędny, równie dobrze możemy posłużyć się formatami typowymi dla wideo, np. MP4. W każdym razie w grę nie wchodzi żaden typowy format zdjęciowy (bitmapowy), taki jak JPEG, BPM czy TIFF.
Najłatwiej chyba zdefiniować kinografię poprzez negację. Żywe zdjęcia to nie są fragmenty filmów zapisane w formacie GIF! Po pierwsze dlatego, że one w ogóle nie są fragmentami, tylko skończonymi dziełami, tak samo jak zwykłe, nieruchome fotografie. Po drugie, ruch objawia się na nich zwykle w sposób bardzo dyskretny, a co najmniej równie ważny, o ile nie ważniejszy, jest na żywych zdjęciach bezruch. Żywe zdjęcia epatują równocześnie ruchem i bezruchem – i zarówno bez jednego, jak i bez drugiego się nie obejdzie.

Klasyczny przykład żywego zdjęcia, epatującego równocześnie ruchem i bezruchem.
Uderzający jest zarówno powtarzający się w nieskończoność ruch liści,
jak i nienaturalny bezruch zatrzymanego w miejscu rowerzysty.

 

The following two tabs change content below.
Strona 1 z 3123

Inne wpisy, które mogą cię zainteresować:

6 komentarzy na temat “Prosty sposób na żywe zdjęcia”

  1. watsup pisze:

    Super efekt tylko jeśli możesz warto się pokusić o dokładny opis jak to się robi :)
    Pozdrawiam

    • Tomek pisze:

      Hmm, wpis ma trzy strony, na trzeciej jest dość dokładny warsztat. Czy dotarłeś do trzeciej strony? Jeśli chcesz, mogę jeszcze coś udokładnić 😉

  2. Oby tylko to nie był kolejny sposób „uszlachetniania” marnych zdjęć:( Już teraz widzę jak brak pomysłu na zdjęcie i brak fajnego światła „zastępuje” się nacudowaną obróbką.

  3. Raczej się tak nie da 😉 Punktem wyjścia musi być film – i to dobrze przemyślany film…

  4. Ali in the house pisze:

    rewelacja :)

napisz komentarz

Treść