Olympus: zmieniamy firmware na nowszy

Zanim przejdziemy bezpośrednio do kwestii wymiany firmware’u, najpierw odpowiedzmy sobie na kilka podstawowych pytań:

1. Czy warto w ogóle coś zmieniać?

Wykres pokazujący czas ustawiania ostrości starszych modeli PEN-ów Olympusa z wybranymi obiektywami. Jak widać, warto było aktualizować firmware…

Z reguły unowocześnianie firmware’u – poza wyjątkowymi przypadkami – nie jest niezbędne. Zazwyczaj aparat (lub inny produkt, w którym można wymienić firmware) działa nieźle już ze standardową wersją oprogramowania wewnętrznego, z jaką go kupiliśmy (z reguły oznaczoną jako 1.0).

Ale to tylko jedna strona medalu. Druga jest taka, że każdy nowy firmware wprowadzony przez producenta jest zmianą na lepsze. Rozwiązuje zauważone błędy, usprawnia działanie wybranych funkcji lub nawet dodaje nowe możliwości. To wszystko wiemy oficjalnie, na podstawie komunikatów producentów sprzętu.

Ja zaś jestem jeszcze zwolennikiem maleńkiej teorii spiskowej, według której przy okazji być może poprawianych jest  sporo innych drobiazgów, o których producenci niekoniecznie informują. Tak czy siak, oficjalnie czy nie oficjalnie, zmiany są korzystne, więc warto to robić!

2. Jak sprawdzić, czy nasze urządzenie wykorzystuje najnowszy firmware?

Tak wygląda informacja na temat oprogramowania sterującego w dość starym, ale bardzo popularnym Olympusie PEN E-PL1.

Są dwa sposoby – ręczny i automatyczny. Ten drugi (więcej o nim na kolejnej stronie artykułu) wymaga podłączenia aparatu do komputera, a komputera do internetu, więc czasem zwyczajnie szybciej jest sprawdzić firmware „na piechotę”.

Po pierwsze, włączamy aparat, wciskamy przycisk Menu i wybieramy dolną zakładkę ustawień aparatu, oznaczoną ikonką klucza francuskiego. Następnie wybieramy linijkę oznaczoną po prostu jako Firmware i naciskamy przycisk OK.

Wyświetlą się nam dwie informacje, odrębnie dla firmware’u korpusu aparatu (Body) i podłączonego do niego obiektywu (Lens). Zapamiętujemy je i… ruszamy do Internetu.

Na tym polega drugi etap sprawdzania „na piechotę”. Na swojej firmowej stronie Olympus wyświetla pełną listę urządzeń (aparatów i obiektywów), których firmware został znowelizowany. Począwszy od góry, najpierw przedstawiona jest lista lustrzanek cyfrowych, a później obiektywów systemu 4/3. Następnie zaczynają się korpusy bezlusterkowców Olympusa – seria OM-D i PEN, a po nich obiektywy Mikro Cztery Trzecie. Co ciekawe, oprócz „szkieł” tego producenta, znajdziemy tam też informacje o nowym oprogramowaniu sterującym do obiektywów Panasonica, Leiki i Sigmy.

Jeśli znaleźliśmy na tych listach korpus naszego aparatu lub podłączony do niego obiektyw, to porównujemy wyświetlony tam numer firmware’u z tym, który sprawdziliśmy w menu. W razie potrzeby – zmieniamy firmware 😉

3. Czy zmiana firmware’u grozi uszkodzeniem sprzętu?

Smutna prawda jest taka, że wymiana firmware’u w przypadku większości producentów sprzętu fotograficznego, to żmudne i skomplikowane przedsięwzięcie. Jeśli zrobimy wszystko tak, jak należy, nie skończy się to z pewnością katastrofą, ale jest tak wiele drobiazgów, na które trzeba zwracać uwagę, że dość łatwo można popełnić błąd. Ja zmieniałem firmware w różnych aparatach dziesiątki, a pewnie raczej setki razy i tylko w jednym jedynym przypadku nie przeczytałem „małym druczkiem”, że producent zabrania zmiany firmware’u bezpośrednio z numeru X na numer Z, bo najpierw trzeba wprowadzić firmware Y. I później miałem już o jedno działające urządzenie mniej…

A teraz dobra informacja – w przypadku Olympusa nic takiego nam nie grozi! Cały proces odbywa się automatycznie i po prostu nie ma miejsca na to, żeby popełnić jakiś błąd. To naprawdę wyjatkowe udogodnienie – i za to warto tę firmę polubić 😉

4. Dlaczego obiektywy Mikro Cztery Trzecie mają własny firmware?

To zwykły wyznacznik czasów, w jakich żyjemy – stale zwiększa się udział elektroniki w sprzęcie, który nas otacza. Moja obecna pralka jest chyba mądrzejsza od pierwszego komputera, jakiego używałem i nie zdziwię się, jeśli kolejna deska do krojenia chleba będzie miała wbudowany mikroprocesor…

Obiektyw M. Zuiko Digital ED 9–18 mm f/4,0–5,6 jest starszy o trzy lata od Olympusa O-MD E-M5, dlatego komunikacja między tymi dwoma urządzeniami napotykała minimalne problemy (tylko w trybie seryjnym). Wystarczyła jednak prosta zmiana firmware’u, by wszystko było w porządku…

A tak bardziej poważnie – to, że obiektywy mają swój własny firmware, nie jest jakąś wyjątkową cechą systemu Mikro Cztery Trzecie. Podobny zabieg stosują inni producenci bezlusterkowców – i rzeczywiście ma to sens! Po pierwsze, oprogramowanie obiektywu komunikuje się z aparatem (uwaga: w przypadku Mikro Cztery Trzecie mogą komunikować się ze sobą obiektywy i korpusy różnych producentów!) i informuje go o sobie. Dzięki temu procesor obrazowy aparatu między innymi wie, jakie wady ma dany model obiektywu – i może je skorygować. To obszerny temat na oddzielny artykuł, ale warto już teraz zdać sobie sprawę, że ostateczny wygląd plików JPEG (a także plików RAW wywoływanych firmowym oprogramowaniem) to w przypadku bezlusterkowców wypadkowa jakości obiektywu, matrycy aparatu i oprogramowania, które robiło wszystko, by ta jakość była jak najlepsza. Między innymi zmniejszając dystorsję obiektywu, jego winietowanie czy aberrację chromatyczną. Im nowszy firmware, tym lepiej mu ta korekcja wychodzi.

Po drugie możliwość zmiany firmware’u obiektywu pozwala mu bezproblemowo współpracować z korpusami aparatów, wykorzystującymi nowsze rozwiązania techniczne. Tu przykładem może być chociażby dokonana w czerwcu zmiana firmware’u obiektywu M. Zuiko Digital ED 9–18 mm f/4,0–5,6, który słabo radził sobie ze wspomaganiem pomiaru ekspozycji po podłączeniu go do Olympusa OM-D E-M5 i fotografowaniu w trybie seryjnym. Wystarczyło zmienić firmware i problem zniknął.

The following two tabs change content below.
Strona 1 z 3123

Inne wpisy, które mogą cię zainteresować:

Jeszcze nie ma komentarzy.

napisz komentarz

Treść