Wbrew sobie. Kadry mocno kolorowe

Tak tylko na marginesie

Nie lubię cukierkowych, mocno przekolorowanych zdjęć; traktuję je w kategoriach kiczu. Co zatem „zmusiło mnie” do zrobienia tych mocno kolorowych kadrów? Może była to reakcja na szare jesienne dni albo na mroźną biel zimy? Czasem zróbmy coś wbrew sobie, nie duśmy tego. Jak już zrobimy, to albo nam się odechce albo może zrobimy coś ciekawego.

Wstać przed słońcem

Za „moich czasów” w środku nocy wychodziłem z namiotu, żeby dotrzeć na Tarnicę przed wschodem słońca i podziwiać świt nad Czarnohorą. Dzisiaj wychodzę za furtkę i mam równie wspaniałe odczucia, nawet bardziej kolorowe. A może tamte z Tarnicy, po latach, wyblakły?
Dla tych, którzy nie mogą spać nie jest zaskoczeniem, że wspaniałe, mocno nasycone kolory można podziwiać na niebie i fotografować także jesienią i zimą. Zdjęcia w tym wpisie pochodzą z okresu od listopada do stycznia. Wychodzę z domu, kiedy tylko niebo na wschodzie zaczyna jaśnieć (1); kiedy trzeba jeszcze chwilę poczekać. Najbardziej lubię brzask przed wschodem słońca (2), kiedy zaczyna się tzw. złota godzina magicznego światła.

kolorowe 1

1

kolorowe 2

2

Ważne wtedy są chmury wiszące nad horyzontem. To one tworzą scenerię i decydują o kolorycie obrazu malowanego światłem słonecznym (3). Forma chmur, ich ilość, gęstość i ułożenie decydują o grze barw, która z każdą minutą ulega przeobrażeniom (4). Czyż nie są to magiczne minuty?

kolorowe 3

3

kolorowe 4

4

Kiedy pokaże się słońce następują szybkie zmiany scenerii, zmniejszanie się różnorodności kolorów i spadek ich nasycenia. Szukam wtedy kolorowych tematów na ziemi, ale to nie w tym wpisie. Jeżeli słońce zostaje przesłonięte chmurami o zróżnicowanej gęstości, nadal powstają obrazy warte utrwalenia (5). Nadal mamy magiczną godzinę porannego świała.

kolorowe 5

5

Podczas fotografowania wschodów słońca nad morzem zaskoczył mnie monochromatyczny koloryt nieba, kiedy słońce zaczęło wychylać się zza nisko zalegających chmur (6). Jakże pasuje tu pojęcie złotej godziny.

kolorowe 6

6

Wieczorna magiczna godzina

Fotografa przyrody bardzo interesuje też czas bezpośrednio przed i po zachodzie słońca. Wtedy zwykle znowu wracają ciepłe, „złote” kolory. Każdy temat staje się kolorystycznie bardzo atrakcyjny. Magiczna godzina, podobnie jak o poranku, nie musi jednak trwać godzinę (nie musi nawet w ogóle zaistnieć), a kolory nie muszą być złote; czasem pojawia się czerwień, granat czy fiolet, co ilustrują niżej wybrane zestawy zdjęć. Lubię fotografować niebo ze zróżnicowanymi chmurami dopiero wtedy, kiedy słońce dobrze skryje się za horyzontem. Czasem trzeba się spieszyć, bo zmiany na niebie mogą postępować niezwykle szybko (7).

kolorowe 7

7

Ostatni zestaw zdjęć (8) ilustruje funkcjonujące w fotografii także pojęcie błękitnej godziny; u mnie była to fioletowa godzina. Chciałem jak najszerzej ująć koloryt nieba nad lasem, objąć ciekawy układ lekkich chmur i jeszcze księżyc, który był dość wysoko. Jedynym posiadanym szkłem pozwalającym mi to zrobić było rybie oko. Po ustawieniu horyzontu w połowie kadru, udało mi się (po odpowiednim przycięciu) uzyskać obrazek (8A), na którym trudno domyślić się, że został zrobiony rybim okiem. Dolny obrazek (8B) już bardzo dobrze pokazuje optyczną charakterystykę użytego obiektywu.

kolorowe 8

8

Kilka uwag na koniec

Powstaje istotne pytanie, czy kolory na zdjęciach odpowiadają prawdzie, czy tak je zapamiętałem? Nie, dzisiaj nie pamiętam. Czy kolory na takich zdjęciach muszą/powinny być wiernie oddane? Nie, nie muszą; mogą zawierać autorskie piętno fotografa. Dla takich mocno różnokolorowych scenerii wybieram automatyczny balans bieli (AWB). Znacznie ważniejszy jest histogram. Zdjęcia zapisywałem w RAWach i JPGach. Pokazane tutaj pochodzą z JPGów. Mając zastrzeżenia do koloru należałoby wywołać RAWy. Nie byłoby problemu, gdyby można było ustawić punkt bieli. Tu nigdzie nie ma białych miejsc. Na detalach też mi nie zależało, bo ich nie ma. Właściwie to tu „nic nie ma” poza kolorem.

Zmniejszając zdjęcia do Internetu robiłem takie zabiegi jak odszumianie, korygowanie poziomów rozpiętości tonalnej czy poprawienie kontrastu. Obszar chmur po odszumieniu zdjęcia czasem rozmywałem. Tam gdzie były wyraźne sylwetki drzew stosowałem wyostrzanie. Na obrazkach 1 i 2 chyba jednak trochę za duże. Często oglądam zdjęcia zbyt mocno, sztucznie wyostrzone, co sprawia że do tego zabiegu nabieram dystansu, ale to już temat na oddzielny wpis.

The following two tabs change content below.
Absolwent Politechniki Łódzkiej (1969). Praca zawodowa zakończona etatem profesora na Wydziale Farmaceutycznym UM w Łodzi. Od roku 2012 fotografujący emeryt. Ponieważ całe życie zawodowe spędziłem w murach uczelni, to teraz z aparatem fotograficznym nadrabiam przyrodnicze zaległości. Fotografowanie jest dla mnie mobilizacją do wyjścia z domu (na wsi) przed świtem w poszukiwaniu naturalnego piękna, zwłaszcza tego odnajdywanego na kolanach, Zdjęcia są czymś wtórnym; nie mniej mam za sobą kilkanaście wystaw indywidualnych i jedną wspólną z Markiem Wyszomirskim (inkluzje zwierzęce w bursztynie), która była eksponowana w kilku miejscach – Warszawa 2014, Wieluń 2014, Gdańsk 2014, Łódź 2016. W roku 2016 nowa edycja tej wystawy La vita fissata nell’ambra została też zaprezentowana w Rzymie. Mój zachwyt budzi Vincent Munier, arcymistrz kompozycji, światłocienia i minimalnego światła.

Ostatnie wpisy Aleksander (zobacz wszystkie)

Inne wpisy, które mogą cię zainteresować:

4 komentarzy na temat “Wbrew sobie. Kadry mocno kolorowe”

  1. Adam pisze:

    Czym były wykonywane te zdjęcia? To Lumix GM5?

    • Aleksander pisze:

      Nie, stareńkie G1 i GH1. Z obu jestem zadowolony, chociaż ze wzrostem ISO dają za dużo szumów. Porównywałem z GH3, który bije je pod tym względem na głowę. Mają też trochę problemów z balansem bieli, ale to daje się skorygować przed zrobieniem zdjęcia.

      • Adam pisze:

        Ciekawe jak by wyszło na GH4 :)

        • Aleksander pisze:

          Jak podają eksperci, GH4 w fotografii nie przeskoczył GH3, a jedynie wywindował filmowanie. To jest narzedzie już tylko raczej dla filmujacych, a fotografowanie to tylko jako dodatek. W przypadku GH3 był jeszcze jakiś stan równowagi. Do fotografowania pozostaną serie GX, GM i G, jeżeli ta ostatnia będzie kontynuowana. Martwi mnie to, bo korpusy GH zapewniają najlepszą ergonomię.

napisz komentarz

Treść