Rybie oko wisienką do portfolio

Tak tylko na marginesie

Fotografuję tak jak lubię, piszę o tym co lubię i pokazuję też to co lubię, zatem nie oczekujcie ode mnie 100% obiektywizmu, ani prawd powszechnie uznawanych.

A teraz do rzeczy

Obiektyw typu rybie oko stanowi doskonałe uzupełnienie arsenału fotografa. Zdjęcia nim robione powinny być takimi wisienkami na naszym fotograficznym torcie. Nie wolno tylko go nadużywać; dla mnie jest to szkło „od święta”. Nadużywanie rybiego oka przestaje być dobrą zabawą. W moim arsenale 7.5 mm f/3.5 UMC Fish-eye Samyanga zajmuje drugie miejsce pod względem lubienia, zaraz za M.Zuiko 60 mm f/2,8. W częstości używania tych szkieł jest jednak przepaść. Tak jak M.Zuiko jest przypięty do jednego korpusu na stałe i mam go w torbie „zawsze”, tak Samyang leży sobie długie tygodnie w szufladzie i jest zabierany tylko na specjalne okazje. Korzystam z niego do ściśle określonych, wcześniej zaplanowanych kadrów, zarówno we wnętrzach, jak i w sesjach plenerowych. Czasem używam go do zobrazowania żartu. Przy tej ogniskowej nie jest potrzebny autofokus, nie ostrzę też ręcznie; odległość ustawia się po prostu na pierścieniu odległości. Fotografując scenę odległą np. o 1 m i tak wszystko mamy ostre. Zwykle zapominam o istnieniu pierścienia nastaw ostrości, a tym bardziej o znaczeniu głębi ostrości w fotografii. Jest to najostrzej rysujący z moich obiektywów, i to już od pełnej źrenicy. Pokusiłbym sie o stwierdzenie, że tym szkłem „wszystko zawsze” jest ostre. Ale nie, bo jeżeli schodzimy do odległości 10-20 cm pojawia się zjawisko głębi ostrości i dalsze plany stają się lekko rozmyte. Jakiś dziwny ten obiektyw. :)

Idealny do wnętrz

Obiektyw typu rybie oko obrazuje nie tylko maksymalnie szeroko, ale także maksymalnie ostro, no prawie wszystko. To sprawia, że doskonale spisuje się we wnętrzach, zarówno małych, jak i dużych. Obrazek 1 to malutka izdebka ludowego muzykanta, który zarazem jest lutnikiem. Chciałem pokazać jego warsztat, a on umilał mi fotografowanie koncertem. Problemem nie była ciasnota, problemem było ostre słońce padające przez zasłonięte dość ciemną firanką okno. Jest to przypadek, kiedy fotograf powinien dostać rozgrzeszenie za wszelkie wypalenia w światłach. Obrazek 2 to to jedno z urokliwych piwnicznych pomieszczeń Działu Zielarskiego Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu. Krzywizny z rybiego oka dodają zdjęciu urody, przynajmniej moim zdaniem. Wypalenia są bo muszą być, gdyż znowu w kadrze mamy źródła światła.

RO_1

1

RO_2

2

Co można fotografować jeszcze w pomieszczeniach? Bywa, że tematem może być sufit, np. w kościołach. Tutaj (3) pokazuję jednak sufit w Muzeum Ziemi PAN w Warszawie, który został wyklejony talerzami i miskami. W Muzeum tym jest również duża sala z eksponatami prehistorycznych szczątków „przedpotopowych” zwierząt wykopanych na terenie Polski. Można było śmiało zrezygnować z rybiego oka, uznałem jednak, że krzywizny ram szklanych gablot zadziałają korzystnie. Temu zdjęciu (4) można by też zarzucić, że jest tu pokazanych za dużo elementów. Pogódźmy się z tym, bowiem jest to cecha rybiego oka – za dużo i ostro. Ale czy naprawdę jest za dużo? Przecież wzrok koncentruje się na jednej, centralnej gablocie z dominującymi eksponatami, tak wielkością jak i kolorem. Reszta na tym zdjęciu jest „niczym”, dokumentuje tylko, że jest to ekspozycja muzealna. To zasługa użycia właśnie rybiego oka.

RO_3

3

RO_4

4

Z muzeów warto przejść do salonów wystawowych. Pomieszczenia duże, ale chcemy zrobić obszerne zestawy prezentowanych prac w jednym ujęciu. Wybieramy oczywiście szeroki kąt, a u mnie jest to właśnie rybie oko. Pozwala ono na pokazanie nawet dwóch ścian w jednym kadrze. Jeżeli są to fotografie za szkłem (5) problemem mogą być refleksy światła przeszkadzające w odbierze jednego czy drugiego zdjęcia. No, ale taki kadr robimy nie w tym celu. Chcemy oglądać prace, to idźmy na wystawę, a to ujęcie powinno nas tylko zachęcić. Problemu refleksów światła zazwyczaj nie ma, jeżeli chcemy pokazać wystawę malarstwa; tutaj (6) bardzo nowoczesnego mojej ulubionej współczesnej artystki. Jaki ten świat obrazu jest dziwny; lubię Muniera (fotograf), lubię Rembrandta, lubię Rodkowskiego, i… lubię Bielawską. :) A jeżeli mam być do końca szczery, to chyba 99% współczesnego malarstwa nie trawię.

RO_5

5

RO_6

6

Zostałem poproszony o zrobienie dokumentacji fotograficznej ośrodka wypoczynkowego nad Jeziorem Studzienicznym. Stwierdziłem, że rybie oko jest dobrym rozwiązaniem do pokazania dużych pomieszczeń w niewielu ujęciach. Tym razem chodziło mi o wyjątkowość prezentacji na tle innych ośrodków tego typu. Krzywizny (7) powinny zaintrygować potencjalnych klientów ośrodka do przyjazdu.

RO_7

7

Wychodzimy na zewnątrz

Rybie oko można wykorzystać do oryginalnego ujęcia architektury (8). Sprawdza się też w szerokich kadrach historycznych rynków (9).

RO_8

8

RO_9

9

Teraz dwa kadry tego samego tematu – rynek w małym miasteczku. Tutaj postanowiłem użyć rybiego oka zarówno w sposób jednoznacznie na to wskazujący (10), jak i „trudno domyślny” dla niewprawnego oka (11). Wszystko zależy od kąta ustawienia obiektywu w stosunku do planu. Na pierwszym zdjęciu poziomy środek kadru ustawiłem na 1/3 wysokości, a na drugim starałem się umieścić go u podstawy kamieniczek otaczających rynek. Zwykłym szerokim kątem uzyskałbym podobną geometrię obrazu, ale kadr byłby mocno zawężony.

RO_10

10

RO_11

11

Obrazy z lasu

Początek będzie niespodzianką. W swoich wędrówkach po lesie natknąłem się na ziemiankę. Nie, to nie była pozostałość z czasu wojny. To nowoczesny dom mieszkalny wbudowany w niewielkie wzgórze, i do tego z ogrzewaniem podłogowym pompą ciepła. Z ziemi wyłaniała się łukiem tylko frontalna ściana (12). Zdjęcie zrobiłem z dolnego tarasu nad stawem. Przeżyłem drugi szok, kiedy znalazłem się we wnętrzu, Nie, nie pokażę tu wszystkich zadziwiających wnętrz; ograniczę się tylko do łazienki (13). A z salonu ziemianki wychodzimy już prosto do lasu (14), bo właściciel jest architektem, a dom w ziemi usytuowany w lesie jest spełnieniem jego wieloletniego marzenia.

RO_12

12

 RO_13

13

RO_14

14

A teraz pospacerujmy po lesie szukając jego ciekawych fragmentów. Las generalnie nie jest tematem łatwym do fotografowania. Trzeba bardzo starannie szukać dobrego kadru, dobrego światła, najlepiej sączącego się przez mgłę i oświetlającego jedną stronę pni drzew. A co zrobić, jeżeli temat jest ciekawy, ale nie ma mgły, nie ma dobrego światła, nie ma ładnej gry światłocienia na pniach. Czy w takim przypadku możemy uatrakcyjnić obraz lasu zniekształcając sylwetki drzew przez użycie rybiego oka? Mniej więcej centralnie umieszczamy w kadrze temat główny, który pozostanie wyprostowany, a reszta drzew ładnie mu się pokłoni (15). Trzeba sie tylko pogodzić, że wszystko jest tu ostre. Warto też skierować obiektyw pionowo do góry (16).

RO_15

 15

RO_16

 16

Las jest pełen kontrastów – jak pokazałem kontrastów sytuacyjnych, kontrastów światła, koloru i kształtów, ale także kontrastów wielkości znajdujących się w nim form życia. Chodząc po lesie i szukając kadrów z drzewami warto czasem schylić się i poszukać małego tematu przy ziemi. Z moich prób fotografowania grzybów rybim okiem zwycięsko wychodzą kuliste kształty purchawek fotografowane z góry. Zasze fotografuję ze statywu, i przy rybim oku może to dać nieoczekiwany wynik, jak np. „samowkomponujący się” w kadr kawałek czarnej nogi statywu (17a, w prawym dolnym rogu), czasem nawet dwie nogi. W omawianym przypadku nie jest to duży problem, ponieważ temat aż prosi się o kadrowanie w kwadrat (17b). Lubię przecież kwadratowe kadry symetrycznych obiektów.

RO_17a

17a

RO_17b

17b

Wschód słońca nad morzem

Wschody i zachody słońca są tak często fotografowane, że od dawna opatrzyły się. A jakże łatwo popełnić wtedy kicz. Mam sporo takich kiczowatych obrazków i muszę przyznać, że je lubię. Ale co zrobić, żeby temat wzbudził zainteresowanie? Proponuję wypatrzyć oryginalny kadr i użyć rybiego oka (18).

RO_18

18

Czas na żart Nie uwierzycie, ale rybie oko jest zaprojektowane do portretów, tyle że w konwencji karykatury. A że przy okazji używa się je do różnych innych celów, to tylko margines. :) Karykatura to nic innego jak graficzny żart, tyle tylko, że zniekształcenia zrobione przy użyciu rybiego oka mogą okazać się bardzo niesympatyczne. W tej sytuacji zgodę na upublicznienie swojego portretu wyraził tylko jeden fotografowany (19).

RO_19

19

The following two tabs change content below.
Absolwent Politechniki Łódzkiej (1969). Praca zawodowa zakończona etatem profesora na Wydziale Farmaceutycznym UM w Łodzi. Od roku 2012 fotografujący emeryt. Ponieważ całe życie zawodowe spędziłem w murach uczelni, to teraz z aparatem fotograficznym nadrabiam przyrodnicze zaległości. Fotografowanie jest dla mnie mobilizacją do wyjścia z domu (na wsi) przed świtem w poszukiwaniu naturalnego piękna, zwłaszcza tego odnajdywanego na kolanach, Zdjęcia są czymś wtórnym; nie mniej mam za sobą kilkanaście wystaw indywidualnych i jedną wspólną z Markiem Wyszomirskim (inkluzje zwierzęce w bursztynie), która była eksponowana w kilku miejscach – Warszawa 2014, Wieluń 2014, Gdańsk 2014, Łódź 2016. W roku 2016 nowa edycja tej wystawy La vita fissata nell’ambra została też zaprezentowana w Rzymie. Mój zachwyt budzi Vincent Munier, arcymistrz kompozycji, światłocienia i minimalnego światła.

Ostatnie wpisy Aleksander (zobacz wszystkie)

Inne wpisy, które mogą cię zainteresować:

1 komentarz na temat “Rybie oko wisienką do portfolio”

  1. Adam pisze:

    Ciekawy i fajny tekst :)

napisz komentarz

Treść