Przy kominku

Tak tylko na marginesie

Jedynym prawdziwym ograniczeniem fotografowania jest brak fotonów. Innych ograniczeń nie ma. Niech Wam fotonów w ROKU 2015 nigdy nie zabraknie. Szukajcie ich zawsze i wszędzie.

Moje zimowe szukanie fotonów

W długie zimowe wieczory można, wbrew otaczającej nas przyrodzie, pokusić się o kadry mocno kolorowe. A jeszcze tak niedawno napisałem, że właściwie to ich nie lubię. Wpatrując się w swój kominek zmieniłem jednak zdanie (przynajmniej na jakiś czas); postanowiłem utrwalić taniec płomieni. Ogień od zarania ludzkości ma magiczną moc przyciągającą wzrok. Latem wpatrujemy się w ognisko, ale zimą możemy fotografować płomienie w bardziej komfortowych warunkach rozparłszy się wygodnie na fotelu przed kominkiem. Wpatrując się w magię kominkowych płomieni pomyślałem, że warto zatrzymać na dłużej ich fantazyjne jęzory (1-3).

płomienie_1

1

płomienie_2

2

płomienie_3

3

Wpatrując się dłużej, stwierdziłem, że płomienie potrafią formować figury taneczne (4). Warto uwolnić wodze fantazji koloru (4a-c).

płomienie_4a

4a

płomienie_4b

4b

płomienie_4c

4c

Czasem można też zobaczyć zwierzęcą sylwetkę; tutaj (5) odkryłem nowy hybrydowy gatunek ssaka.

płomienie_5

5

Nieco kuchni

Pierwszą sugestią z mojej strony jest regulacja spalania drewna w kominku, prowadząca do powstawania pojedynczych jęzorów płomienia. Istotna jest duża korekcja ekspozycji w kierunku ujemnym, u mnie zwykle między -2 a -3. Posiłkujmy się histogramem. Przysłona może być mocno otwarta, a czas naświetlania powinien być bardzo krótki, rzędu tysięcznych części sekundy. Jeżeli chcemy tworzyć magiczne obrazy, nie fotografujmy całego kominka, kadrujmy same płomienie. Nie ograniczajmy się jednak; w programie graficznym dajmy upust naszej fantazji. Coś Wam nie pasuje w kompozycji kadru? Usuwajcie maksymalnie oczyszczając kadr z „niechcianego”. To ma być Wasz obraz.

The following two tabs change content below.
Absolwent Politechniki Łódzkiej (1969). Praca zawodowa zakończona etatem profesora na Wydziale Farmaceutycznym UM w Łodzi. Od roku 2012 fotografujący emeryt. Ponieważ całe życie zawodowe spędziłem w murach uczelni, to teraz z aparatem fotograficznym nadrabiam przyrodnicze zaległości. Fotografowanie jest dla mnie mobilizacją do wyjścia z domu (na wsi) przed świtem w poszukiwaniu naturalnego piękna, zwłaszcza tego odnajdywanego na kolanach, Zdjęcia są czymś wtórnym; nie mniej mam za sobą kilkanaście wystaw indywidualnych i jedną wspólną z Markiem Wyszomirskim (inkluzje zwierzęce w bursztynie), która była eksponowana w kilku miejscach – Warszawa 2014, Wieluń 2014, Gdańsk 2014, Łódź 2016. W roku 2016 nowa edycja tej wystawy La vita fissata nell’ambra została też zaprezentowana w Rzymie. Mój zachwyt budzi Vincent Munier, arcymistrz kompozycji, światłocienia i minimalnego światła.

Ostatnie wpisy Aleksander (zobacz wszystkie)

Inne wpisy, które mogą cię zainteresować:

3 komentarzy na temat “Przy kominku”

  1. Adam pisze:

    Bardzo fajny poradnik, dzięki :)

  2. Blazej pisze:

    Nie wpadłem na to żeby fotografować płomienie. Choć przyznam, że o tej porze roku byłaby to całkiem ciekawa tapetka na pulpicie komputera. Jakos tak od razu cieplej w zimnym biurze :)
    tak się składa, że jestem posiadaczem kominka tradycyjnego – jak i tzw. biokominka (małego dekoracyjnego) zasilanego bioetanolem.
    paliwo to ma to do siebie, że spala się płomieniem niebieskawym z delikatnie żółtym zabarwieniem w wyższych partiach płomienia.
    I tak wieczoru pewnego zaświtała mi w głowie lekcja chemii sprzed dwóch dekad, chyba jedna z nielicznych na której uważałem :P, że niektóre kationy metali barwią płomień na różne kolory – takim ogólnie dostępnym i popularnym jest kuchenna sól. garstka tego miału w palenisko – czy to tradycyjne, czy z bioetanolem i płomień pięknie się żółci
    w ciekawe tego koloru odcienie.
    polecam spróbować, bo przy odrobinie wysiłku – nie trzeba będzie nic saturować w programach, a i reszta domowników oko nacieszy – w kominek, nie na zdjęcie patrząc.

    poza tym: pomysł i zdjęcia Pana Aleksandra – super. :)
    pozdrawiam.

    • Aleksander pisze:

      Błażej, dzięki za pomysł z solą. Chyba rozwinę go z użyciem soli różnych kationów do nasycenia kawałków drewna. Dadzą rózne kolory (najprostsza analiza jakościowa kationów). Lekko wilgotne brewiona będą spalały się długo dając fantazyjny taniec róznokolorowych płomieni.

napisz komentarz

Treść