Test użytkowy: Olympus 17 mm f/1,8

Kilka dni temu miałem możliwość krótkiego fotografowania najnowszym Olympusem 17 mm f/1,8. Dziś chciałbym podzielić się wrażeniami z jego użytkowania.

 

Budowa zewnętrzna

Najłatwiej mogą sobie ten obiektyw wyobrazić wszyscy, którzy używali kiedykolwiek innej jasnej „stałki” Olympusa – 12 mm f/2/0. M. Zuiko Digital 17 mm f/1,8 ma wprawdzie inne wymiary, różni się także budową wewnętrzną, ale z zewnątrz niezwykle tamten obiektyw przypomina.

Przede wszystkim – tak samo jak w przypadku Olympusa 12 mm – po wzięciu go do ręki od razu czujemy przyjemny „ciężar solidności”. Cała obudowa zewnętrzna wykonana jest z metalu, wszystko sprawia niesamowicie szlachetne i właśnie solidne wrażenie.

Metalowy jest oczywiście również bagnet obiektywu. Nie znajdziemy na nim uszczelki sygnalizującej, że korpus obiektywu został przygotowany na pracę w niesprzyjających warunkach pogodowych, ale to cecha charakterystyczna dla wszystkich jasnych „stałek” Olympusa.

Podobnie jak M. Zuiko Digital 12 mm f/2,0, nowy jasny Olympus wykorzystuje ciekawy mechanizm przesuwanego do przodu i do tyłu pierścienia ustawiania ostrości. Po przesunięciu go w stronę aparatu (dolne zdjęcie) ostrość ustawiana jest ręcznie (pokazuje się też wtedy skala odległości), natomiast w położeniu bardziej oddalonym od aparatu – automatycznie.

Ale to nie wszystko! Ten sam mechanizm pełni jeszcze funkcję, którą w zaawansowanych, profesjonalnych obiektywach lustrzankowych spełniają specjalne przyciski pamięci ostrości. Po przesunięciu pierścienia dalej od korpusu aparatu obiektyw nie tylko znów zaczyna automatycznie ustawiać ostrość, ale na początku błyskawicznie wraca do takiego ułożenia soczewek, w jakim znajdowały się one tuż przed przesunięciem pierścienia ostrości w dół, w stronę aparatu.

Na zdjęciu powyżej ważne jest to, co widać, a także to, czego nie widać. Tak prezentuje się dekielek dołączany standardowo do tego obiektywu. Nie mam jeszcze informacji, czy będzie można dokupić opcjonalnie bardziej szlachetny, metalowy dekielek lub nasadkę, ale chyba byłoby miło mieć taką możliwość.

Natomiast tym, czego nie widać, jest… mocowanie osłony przeciwodblaskowej. Ciekawe, czy Olympus w ogóle nie przewiduje takiego dodatku do tego obiektywu? Może być też tak, że osłona będzie w jakiś sposób nasuwana na przód obiektywu i mocowana przy pomocy dokręcanego zacisku, ale na razie nie mam na ten temat żadnych informacji.  Zapewne pojawią się też w sprzedaży różnego rodzaju osłony firm trzecich, ale być może będą one wkręcane w gwint mocowania filtrów.

The following two tabs change content below.
Strona 1 z 212

Inne wpisy, które mogą cię zainteresować:

2 komentarzy na temat “Test użytkowy: Olympus 17 mm f/1,8”

  1. Ernest!!! pisze:

    I want one, its an optic for all !!

  2. watsup pisze:

    I want that one too!

napisz komentarz

Treść