Olympus OM-D E-M10 – pierwsze wrażenia z użytkowania!

Kilka dni przed premierą miałem okazję przez kilkanaście minut poużywać nowego Olympusa OM-D E-M10 i wykonać mu parę zdjęć dosłownie na blacie biurka. Dzielę się zatem tym, co udało mi się w tym krótkim czasie zaobserwować i ocenić.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wygląd zewnętrzny

Zacznę od tego, co najmniej istotne, ale co stanowi niewątpliwą wartość dodaną serii OM-D Olympusa. Moim zdaniem E-M10 to jeden z najładniejszych aparatów, jakie weszły w ostatnim czasie na rynek – o ile nie najładniejszy. Zdecydowanie przebija topowego E-M1 (który wygrał ostatnio nagrodę IF Design…), a nawet wydaje się zgrabniejszy i gustowniej zaprojektowany niż model E-M5.

Ja w rękach miałem wersję srebrno-czarną – jest naprawdę zachwycająca, zwłaszcza w połączeniu z nowym naleśnikowym zoomem 14–42 mm. Ale dobrze wygląda również z innymi obiektywami – to nie jest korpus, do którego lepiej nie podłączać zbyt dużych „szkieł”.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Rozmiary, waga, solidność

Wiadomo już, że E-M10 jest mniejszy niż OM-D E-M5, ale po wzięciu do ręki w ogóle tego nie czuć. Oba modele są do siebie bardzo podobne zarówno z wyglądu, jak i z kształtu czy sposobu rozmieszczenia pokręteł i przycisków – i takie właśnie ma się wrażenie, gdy trzyma się nowego E-M10. Metalowa obudowa epatuje wręcz solidnością (aczkolwiek warto pamiętać, że niestety nie jest uszczelniona), a cały aparat przyjemnie ciąży w dłoni. Z akumulatorem i kartą pamięci aparat waży prawie 400 gramów – to niemało. Dla porównania – E-M5 waży raptem 29 gramów więcej.

Z drugiej strony E-M10 – i to mi się w nim niezwykle spodobało – jest tak naprawdę pierwszym aparatem z serii OM-D, który dość swobodnie możemy schować do kieszeni bluzy albo kurtki. Oczywiście pod warunkiem, że podłączyliśmy do niego naleśnikowy zoom 14–42 mm lub jakiś inny bardzo krótki obiektyw.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ciekawą, a równocześnie mocno zaskakującą konsekwencją zmniejszania rozmiarów Olympusa E-M10 jest zastosowanie akumulatorów typu BLS-5, znanych wcześniej z serii PEN-ów (poza E-P5). Gniazdo kart pamięci również przywędrowało do komory akumulatora, inaczej niż w E-M5 i E-M1. 

The following two tabs change content below.
Strona 1 z 3123

Inne wpisy, które mogą cię zainteresować:

20 komentarzy na temat “Olympus OM-D E-M10 – pierwsze wrażenia z użytkowania!”

  1. Andrzej pisze:

    Zawsze jak zostawiam tu komentarz to się czepiam, niestety, nie inaczej będzie tym razem. Aparat fajny, generalnie akceptuję wszystkie zmiany, nawet te wymienione przez Ciebie jako lekkie minusy. Ale co uważam za wielką wpadkę, to wizjer… No błagam Was, wizjer z E-M5 był i prawdopodbnie jest okropny. Nie mówię, że przez niego nie da się zrobić dobrych zdjęć bo da się. Ale w czasach, gdy już chyba wszyscy producenci ładują do swoich bezlustrowców co najmniej tak samo dobre, albo nawet lepsze ekrany, to myślę, że i tak powinien zrobić Oly.

    Z ręką na sercu mówię, że gdyby nie ten wizjer to bym się zastanowił nad tym aparatem. A tak będę celował w E-M5 choć, gdy już tam będę patrzył to nie wiem czy nie upatrze X-E2…

    • Tomek pisze:

      Andrzej, po pierwsze fajnie, że się czepiasz 😉
      Po drugie, używam na co dzień E-M5 i jego wizjer moim zdaniem jest naprawdę niezły. Zgadza się, że teraz są już lepsze, ale w swoim czasie był to jeden z najlepszych, o ile nawet nie najlepszy, wizjerów elektronicznych na rynku. Przez dwa lata naprawdę nie stał się nagle najgorszym…

      • Andrzej pisze:

        Owszem, nie stał się najgorszy i pewnie szybko nim się nie stanie. Niemniej, uważam, że wizjer ten już na początku był piętą achillesową E-M5. Na te czasy, być może nie można było użyć innego w podobnej cenie. Myślę jednak, że dzisiaj już warto byłoby włożyć coś lepszego. Mów co chcesz, ale mnie to odstrasza.

        Gdy sprzedałem C 50D i kupiłem E-m5 ten wizjerek nie był jakimś wielkim szokiem. Dziś mam Canon 5D mark2, chcę znowu wejść w bezlustrowca, ale do wizjera pokroju em-5 nie wrócę na pewno…:(

        • Tomek pisze:

          No tak, w takim razie pozostaje Ci E-M1 😉

          http://www.dpreview.com/reviews/olympus-om-d-e-m1/3
          (na dole strony)

          Albo oczywiście aparat jakiejś innej marki, sam jestem ciekaw, jak to wygląda w przypadku wizjerów Fujifilm. Niemniej, tak jak napisałem powyżej, mi wizjer OM-D E-M5 wystarcza, a przesiadałem się na niego z Canona 20D, 450D, 5D i 5D Mark II.

          • idea55 pisze:

            No bez przesady z tym wizjerem – źle nie jest ale tez szału nie ma (E-M5).

            Według mnie ten wizjer do 5Dmk3 czy d800 startować nie może i mówie to z praktyki ;), a to nie są aparaty które wyszły wczoraj.

            Aparatcik swoją drogą bardzo fajny w końcu kolejna fajna stałka w dobrej cenie

        • czekerałt pisze:

          Cześć, mam ten sam dylemat, ale nigdy przedtem nie posiadałem bezlusterkowaca i obawiam się spadku jakości – dźwigać mk II z L szkłami to jak kara, fakt czasem dźwiganie odpłaca się wspaniałym obrazkiem ale plecy zaraz dają o sobie znać.

          I ponownie bezlusterkowiec i tylko bezlustrkowiec czy zostawiasz jednak mk II.

          • Tomek pisze:

            Na początku zostaw 😉 Później będziesz go coraz częściej zostawiał w domu, aż w końcu pomyślisz o sprzedaży. W każdym razie tak to u mnie wyglądało.

  2. a moim zdaniem pisze:

    Przy premierze nowego Fuji ten Olek wypada słabo. Fuji wystawiło naprawdę mocnego zawodnika, świetna technologia matrycy i matryca APS, na papierze nie widać za bardzo słabych punktów – zobaczymy jak będzie w realu (np. czy AF jest tak dobry jak obiecują).

    EM-10… cóż, nieco mniejszy EM-5 bez uszczelnień. Pytanie dla kupującego – w czym lepszy jest (teoretycznie wyżej stojący) EM-5, a w czym EM-10.

    Krok w dobrym kieryunku – zmniejszony. Ale wolałbym design z Panasonica GX-7, bo według mniej ten „kominek” niepotrzebnie zwiększa rozmiary.

    Widać jednak, że konkurencja już się rozpędziła, i nie będzie już tak na bezlusterkowym rynku łatwo. Sony FF, Fuji… a micro43 z mniejszą matrycą będzie miało pod górkę. Słowem – obecne OMD-ki są świetne, ale trzeba uciekać do przodu. 1. ceny, 2. gabaryty (GM1 to dobry kierunek) 3. AF-C jeszcze wymaga rozwoju 4. lepsze technologie matryc 5. filmy w Olku kuleją

    I jeszcze jedno – nowe Fuji ma lepszą muszlę oczną w wizjerze. Nie odstaje tak bardzo jak ta z Olka, więc nie zwiększa tak drastycznie gabarytów. Warto się wzorować. A może taką wypuścić?

    • Andrzej pisze:

      Co prawda to prawda. Nie wiem tylko czy jest sens porównywać aparaty z kompletnie innej półki cenowej. Ale, żeby nie było: XT-1 już mi się snił w nocy. Mam nadzieję, że przestanie domowy budżet ma swoje granice:)

      • Tomek pisze:

        No właśnie. Ja, szczerze mówiąc, lubię dość tani sprzęt (nie dotyczy to obiektywów), bo im coś jest droższe, tym bardziej trzeba na to coś uważać i się stresować. Tak było chociażby, gdy wymieniłem gitarę – starą brałem na ogniska, spływy kajakowe itd, a nowa wisi sobie w sztywnym pokrowcu na ścianie, bo gdzieżby taką na ognisko, jeszcze się zarysuje, iskierka spadnie czy cuś.
        Właśnie w tym duchu podoba mi się E-M10. Nie uszczelniony – trudno, latami fotografowałem lustrzankami, które uszczelnione nie były, a niejeden deszczyk ze mną przetrwały. A jak coś mu się stanie – upadnie, zniszczy się, ukradną – to jakoś przeżyję, 3500 zł to dużo, ale nie majątek.
        Zdecydowanie warto porównywać E-M10 z innymi bezlusterkowcami z tej samej półki cenowej. Dlatego porównanie z X-T1 nie ma sensu (ten model lepiej porównać z E-M1), ale są inne ciekawe bezlusterkowce w cenie podobnej do E-M10. Myślę, że do konkurentów zaliczyć można właśnie Panasonica GX7 (też wbudowany wizjer itd.), a także wymienione wcześniej Fujifilm XE-2. Jest w czym wybierać…

  3. Adam Delor pisze:

    Zastanawia mnie strategia Olympusa, po co teraz kupować E-P5 jak mamy w niższej cenie E-M10 ?

    • Tomek pisze:

      E-P5 to aparat niszowy, dla tych, którzy cenią PEN-owy, a więc nie lustrzankopodobny wygląd i mniejsze rozmiary. Znam takich, którzy cenią te cechy ponad wszystkie inne 😉 Do tego lepsza stabilizacja obrazu.

      Ale ogólnie się z Tobą zgadzam, przy tym porównaniu E-M10 wychodzi znacznie korzystniej.

  4. TomekH pisze:

    Tomku, próbowałeś może tę lampkę? W specyfikacji napisali że liczba przewodnia tylko 5,8. Ciekaw jestem jak się sprawuje?
    pozdrawiam

    • Tomek pisze:

      Niestety nie. W pokoju było jasno, zwyczajnie nie pomyślałem. Ale:
      1. nie nastawiałbym się na wykorzystywanie jej jako źródła światła, gdy jest ciemno.
      2. na pewno sprawdzi się w funkcji lampki doświetlającej np. przy portretach za dnia. Olympus bardzo ładnie mierzy wtedy siłę błysku i wszystko wygląda naturalnie, tylko lepiej. Sprawdzałem to już nie raz z różnymi lampkami podstawowywmi, dołączanymi lub wbudowanymi.
      3. no i oczywiście przyda się do sterowania zewnętrznym fleszem. Ja już miałem kilka wkurzających sytuacji, w których chciałem użyć flesza nie z gorącej stopki, ale nie miałem małej lampki, by nim sterować.

    • Hallie pisze:

      Me and this article, sitting in a tree, L-R—E-NAI-N-G!

  5. TomekH pisze:

    Dzięki za info.
    A wizjer? Coś o nim możesz napisać?
    (płynność, widoczność „pikesli”, ogólny odbiór).

    • Tomek pisze:

      O wizjerze wiedziałem, że jest taki, jak w E-M5, więc mnie mało interesował (bardziej tylny ekran, który ma wyższą rozdzielczość). Zrobiłem tylko kilka zdjęć z kadrowaniem przez wizjer, jest niezły, podobne jak w E-M5, ale nie powala (polecam lekturę paru komentarzy wyżej 😉 ). Dla mnie jest jak najbardziej OK, odświeżanie spokojnie daje radę (w E-M5 używałem wizjera nawet przy sportach samochodowych). Obraz mógłby być większy, to na pewno, i – moim prywatnym zdaniem – mniej kontrastowy. Widoczność pikseli nie jest problemem, bo ich nie widać, więc kwestia tego, czy fotografujący zapomina, że fotografuje z użyciem ekraniku, a nie prawdziwego pryzmatu czy układu luster, zależy właśnie od stylu wyświetlania obrazu. Dla mnie wizjer w E-M5 (i pewnie w E-M10, chyba że zmienili coś software’owo) czasami daje po prostu zbyt kontrastowy, „podbity” obraz. Przy normalnych scenach tego na szczęście zwykle nie widać, ale jak kadr jest mocno kontrastowy (dużo jasnych i ciemnych partii), to wygląda to mniej naturalnie.

  6. TomekH pisze:

    Może to subiektywne odczucie moje, ale jak „macałem” w sklepie E-M5 i nowego Stylusa 1, to wizjer tego ostatniego odebrałem jako dużo lepszy, mimo teoretycznie takich samych parametrów. Oczywiście ten w E-M1 mnie rozwalił po prostu, no ale to inna półka cenowa. Nowy aparacik bardzo mi się podoba (oczywiście w sieci, bo go w realu nie widziałem). Aż mi się wierzyć nie chce znająć ceny poprzedników, że aż taki będzie skok w dół. A może jednak jest jakiś haczyk w tym nowym aparacie?

    • Tomek pisze:

      Ja sądzę, że haczyk tkwi w produktach konkurencji. I ich cenach. Olympus musi to brać pod uwagę – i najwyraźniej to zrobił.

  7. TomekH pisze:

    To taki haczyk mi się podoba,
    dzięki Tomku za odpowiedzi.

napisz komentarz

Treść