Olympus chwali się, że skuteczność stabilizacji matrycy nowego bezlusterkowca E-M5 sięga aż 5 EV, co oznacza, że teoretycznie umożliwia ona aż 32-krotne bezpieczne wydłużanie czasu naświetlania. Postanowiłem sprawdzić, jak jest w rzeczywistości…
Żeby było śmieszniej, użyłem do tego celu obiektywu Panasonic Lumix G 14–140 mm f/4,0–5,8 Asph., wyposażonego w system stabilizacji optycznej MEGA O.I.S. Pomiary wykonywane były przy ogniskowej 140 mm (280 mm dla pełnej klatki), począwszy od czasu naświetlania 1/320 s (0EV), i później kolejno przy czasie naświetlania wydłużonym o 1 EV (1/160 s), 2 EV, 3 EV, 4 EV, 5 EV i 6 EV. Za każdym razem w serii wykonywałem 20 zdjęć (przy każdym stopniu EV).
Na tym nie koniec
Wykonałem dwie mega serie, czyli za pierwszym razem zrobiłem wszystkie pomiary dla aparatu z włączoną stabilizacją matrycy (IS 1) i wyłączoną stabilizacją optyczną obiektywu. Za drugim odwrotnie – wyłączyłem stabilizację matrycy i włączyłem stabilizację MEGA O.I.S. obiektywu.
Aparat cały czas trzymany był w dłoniach, łokcie przy ciele, kadrowanie odbywało się za pomocą wizjera elektronicznego (mocno przyciśniętego do twarzy). Robiłem oczywiście przerwy na odpoczynek.
Test wykonany przy włączonej stabilizacji matrycy (IS 1) i wyłączonej stabilizacji optycznej obiektywu. Jak widać, Olympus stanowczo przesadził, twierdząc, że skuteczność stabilizacji modelu E-M5 to 5 EV. Moim zdaniem uczciwie można twierdzić, że prezentuje ona skuteczność na poziomie 4–4,5 EV.
Na marginesie dodam, że aparat prawidłowo odczytywał ogniskową obiektywu (była ona nawet wyświetlana na ekranie LCD w trakcie fotografowania) i odpowiednio do tego ustawiał działanie stabilizacji.
Test wykonany przy wyłączonej stabilizacji matrycy i włączonej stabilizacji MEGA O.I.S. obiektywu Lumix G 14–140 mm. Wyniki okazały się zauważalnie słabsze – na poziomie 2,5 EV.
Dwie ważne uwagi:
1. Zdaję sobie sprawę, że jest to tylko fragment testu stabilizacji, sprawdzający typową sytuację fotograficzną, ale nie wszystkie możliwe sytuacje (np. wyniki mogą być inne, gdy będziemy fotografować, trzymając aparat w ręku, jadąc na koniu, cwałującym po rozkołysanym statku, płynącym po burzliwym morzu
). Tym bardziej nie weryfikuje on wydajności stabilizacji w trakcie filmowania.
2. System MEGA O.I.S. w Panasonicu Lumix G 14–140 mm wykorzystuje stosunkowo starą technologię stabilizacji. To, co Panasonic pokazał w przypadku zoomu Lumix G X 14–42 mm PZ i co określił jako Power O.I.S., jest znacznie wydajniejsze. Niestety, tamtego obiektywu nie mam pod ręką, natomiast dysponuję właśnie zoomem 14–140 mm – stąd takie właśnie porównanie.
Źródełko: własne


Gratulacje dla Olympusa od wyznawcy Panasonika.
A 5 czy 4 EV nie ma już tak dużego znaczenia. Wyniki przy tej ogniskowej można uznać za rewelacyjne. Zwłaszcza, że panuje opinia, że stabilizacja optyczna w obiektywie jest bardziej efektywna. Dodajmy do tego fakt, że za stabilizację w obiektywie płaci się przy każdym szkle. Poza efektywnością – czy kosztowo może to być zrównoważone przez kupowanie co raz to nowych korpusów? Chociaż w Stanach taka epidemia nowych korpusów to chyba jednak występuje.
Myślę, że stabilizacja w nowych zoomach Panasonica może być wydajniejsza niż to, co wyczynia układ wokół matrycy E-M5. Mnie bardziej cieszy to, że ta nowa stabilizacja matrycy może działać w czasie kadrowania oraz podczas filmowania.
Dziękuję, ale ja mam juz prawie wszystkie potrzebne mi obiektywy. No, może przydałaby się jeszcze jasna stałka długie tele zaprojektowana przez Leikę, ale przewidując cenę to może jej wcale nie być. Poza tym ostatnio prawie zawsze korzystam ze statywu i często z kabelka spustowego (przy makro!). Czasy fotografowania z ręki mam za sobą, czasami wracam na szybko do monopodu, ale zestawu z Sigmą 150mm macro ze statywu nie zdejmuję. I to jest dopiero stabilizacja. A jeszcze nie tak dawno statyw był dla mnie piątym kołem u wozu.
[...] en “Fotoactualidad” ; Original en m43.eu [...]
[...] Source: http://www.m43.eu/testy/olympus-e-m5-kontra-mega-o-i-s/ [...]