Czy obiektywy Mikro Cztery Trzecie mają zapas rozdzielczości?

Mała dygresja przy okazji innego testu, konkretnie – testu Leiki 42,5 mm f/1,2. Jednym z kilku obiektywów, z którą chciałem ją porównać, jest Olympus 45 mm f/1,8. I tu pojawił się problem, bo jest to obiektyw, który testowałem już dobre parę lat temu, gdy w Mikro Cztery Trzecie królowały aparaty z matrycami o efektywnej rozdzielczości 12 milionów pikseli.

olympus_45mm

Prosta, lecz bolesna sprawa – musiałem przetestować ten obiektyw na nowo, dokładnie w tych samych warunkach i tym samym sprzętem, co obiektyw Leica 42,5 mm f/1,2.

Pora na dwa zastrzeżenia, dla których obecny wpis wolę traktować jako dygresję, niż jako pełnoprawny test. Po pierwsze, wcześniej ten obiektyw testowany był w nieco innych warunkach oświetleniowych (laboratorium, z którego korzystam, trochę się w międzyczasie zmieniło). Innych, ale równie dobrych, równie wyrównanych, więc nie uważam tego za duży problem. Druga kwestia – choć za każdym razem chodzi o obiektyw Olympus M. Zuiko Digital 45 mm f/1,8, to fizycznie porównujemy dwa różne egzemplarze tego obiektywu. Możemy mieć jednak uzasadnioną nadzieję, że Olympus utrzymuje jakość produkcji obiektywów na stałym, wysokim poziomie.

I jeszcze informacja techniczna:
Pierwszy test wykonany został za pomocą Olympusa PEN E-PM1 (firmware 1.0, 12,3 miliona pikseli efektywnych).
Drugi test wykonany został za pomocą Olympusa OM-D E-M5 (firmware 2.0, 16 milionów pikseli efektywnych).

W wyniku połączenia tych dwóch testów powstał ten oto pouczający wykres:

olympus_45mm_ostrość NEW 16mpxNN.xlsx

(Kliknij na wykresie, aby obejrzeć go w większej rozdzielczości.)

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że zbyt wiele się nie zmieniło, ale to tylko część prawdy. Przede wszystkim (wnioski dotyczą wyłącznie obiektywu Olympus 45 mm f/1,8, przy zachowaniu zastrzeżeń wymienionych wcześniej) bardzo pozytywne jest to, że rzeczywiście w centrum kadru obiektyw wykorzystuje nie tylko pełne możliwości matrycy 12-megapikselowej, ale i 16-megapikselowej. Można spokojnie zaryzykować stwierdzenie, że i 20-megapikseli zostałoby pewnie przez ten obiektyw nieźle wykorzystane (w zakresie przysłon f/3,2–f/11).

Ale…

Inaczej wygląda sytuacja bliżej brzegu kadru. Tragedii nie ma, ale w porównaniu do testu przeprowadzonego na matrycy 12-megapikselowej widać już wyraźniej różnicę między wynikami osiąganymi w centrum kadru, a pomiarami bliżej jego brzegów (zgodnie z przyjętą metodologią: co najmniej 60 procent od środka kadru). To różnica rzędu 200, a czasami nawet więcej, linii na wysokość kadru.

Po drugie, o ile nie było tego widać przy zdjęciach zarejestrowanych przez matrycę 12-megapikselową, o tyle widać to na matrycy 16-megapikselowej – spadek ostrości obrazu przy dużych otworach przysłony. Znów warto podkreślić, że i tak są to wyniki tak dobre, że niejeden profesjonalny obiektyw za wiele tysięcy złotych chętnie by się z Olympusem 45 mm f/1,8 zamienił, ale jednak ten minimalny spadek zaczął być widoczny. Przy hipotetycznym dalszym zwiększeniu rozdzielczości matryc będzie pewnie widoczny jeszcze wyraźniej.

Wnioski? Dwa, na dodatek sprzeczne 😉 Teoretycznie wygląda na to, że przynajmniej w przypadku tego obiektywu aparaty Mikro Cztery Trzecie mogłyby zostać wyposażone w matryce o jeszcze wyższej rozdzielczości, bo w dużym stopniu nie byłaby to „para w gwizdek”, ale autentyczny dopływ dodatkowych informacji o rejestrowanym obrazie. Ale druga strona medalu jest jednak bardziej pesymistyczna – obiektyw, który przy 12 milionach pikseli na matrycy wypada rewelacyjnie, przy 16 milionach pikseli wypada już „tylko” bardzo dobrze. Przy hipotetycznych 20 milionach pikseli może nagle stać się obiektywem zaledwie dobrym, z wyraźnymi dysproporcjami między centrum kadru a brzegami, między przysłoną maksymalnie otwartą, a przymkniętą.

A zatem, choć dalsze zwiększanie rozdzielczości coś by pewnie nam dało, Olympusie i Panasonicu – nie idźcie tą drogą! Dobrze jest tak, jak jest, z 16 milionami światłoczułych punktów na matrycach aparatów Mikro Cztery Trzecie.

The following two tabs change content below.

Inne wpisy, które mogą cię zainteresować:

5 komentarzy na temat “Czy obiektywy Mikro Cztery Trzecie mają zapas rozdzielczości?”

  1. Jeremy pisze:

    A ja dorzuciłbym jeszcze jeden wniosek, niby dla każdego oczywisty, a jednak jak przychodzi co do czego, to zapominany: że tego rodzaju różnic przy sposobie, w jaki dziś używa się aparatów (do publikacji zdjęć w necie, rzadziej wykonywania odbitek małych, czyli do 20×30 cm; do wykonywania odbitek dużych i bardzo dużych już naprawdę rzadko albo nigdy) po prostu się nie zauważy. Nie jeśli fotograf zdjęcie przeskalował jak trzeba i wyostrzył jak trzeba. 😛

    Miło wiedzieć, że szkło za 600-1000 zł ma taką rozdzielczość, na pewno poprawia to samopoczucie posiadaczom 😉 ale czy coś z tego w praktyce wynika? Nie sądzę. Poza tym, że wiadomo już przynajmniej, jaka jest rozdzielczość 45/1.8 na brzegu kadru, a w centrum – jeszcze nie. 😛

  2. trop pisze:

    Mam prośbę o małe wyjaśnienie dla laika.

    Jaka jest zależność między rozdzielczością obiektywu, a jego ostrością?

    Z testu wynika, że w przypadku matryc 12-megapikselowych już od pełnego otworzu przysłony obiektyw uzyskuje pełną rodzielczość. Czy to jest równoważne z jego najlepszą ostrością?

    Czy skoro na matrycy 16-megapikselowej rozdzielczość przy pełnym otworze przysłony uzyskuje wyższą wartość niż w przypadku matrycy 12-megapixelowej oznacza to, że i ostrość jest wyższa porównując f/1.8 do f/1.8?

    Przypuszczam, że tak to nie działa, ale prosiłbym o wyjaśnienie…

    • Tomek pisze:

      Chyba najprościej będzie wprowadzić jeszcze jedno pojęcie – realnej rozdzielczości całego układu (aparat+obiektyw). Zależy ona od wielu czynników, ale generalnie zasada jest prosta – realna rozdzielczość zawsze zależy od najbardziej „wąskiego gardła’ w danym układzie.

      W przypadku matryc 12-megapikselowych widać, że to nie obiektyw (Olympus 45 mm f/1,8) jest tym wąskim gardłem, ale liczba światłoczułych punktów matrycy. Wskazuje na to przede wszystkim kształt wykresu (liczba linii na wysokość kadru też, ale ona zależy od metodologii testu) – niemal płaski już od maksymalnego otworu przysłony. Dopiero gdzieś od przysłony przymkniętej do f/8 powoli daje o sobie znać tzw. limit dyfrakcyjny, czyli od tego momentu najbardziej wąskim gardłem staje się obiektyw.

      Dla matryc 16-megapikselowych jest trochę inaczej. Obiektyw jest najwęższym gardłem całego układu nie tylko przy mocno przymkniętych przysłonach (od f/11), ale i przy dużych otworach przysłony (f/1,8–2,8). Dochodzą wtedy najmocniej do głosu różne wady optyczne obiektywu. Dopiero w zakresie f/3,2–11 znów wydaje się, że najwęższym gardłem układu jest matryca.

      Druga strona medalu jest jednak taka, że mimo wyraźniejszego wpływu niedoskonałości obiektywu na jakość obrazu, z matrycą o rozdzielczości 16 milionów pikseli i tak udaje się zarejestrować więcej szczegółów przy przysłonie otwartej do f/1,8. Niedużo więcej (znaczna część pary idzie w gwizdek), ale więcej.

  3. michup pisze:

    Witam, b.ciekawy test. Widać, że wymiana body na nowsze ma sens przy posiadaniu dobrego szkła.
    Czy mógłbym poprosić o informację jak w podobnych warunkach wypada zoom 12-40?
    Pytanie na ile może zastąpić dobre stałki typu 45-tka w kwestii rozdzielczości.
    Pozdrawiam

  4. Janusz pisze:

    Mnie się wydaje, że problem jest bardziej złożony. Nie wdając się w naukowe wywody o aberacjach, rozdzielczościach, korpuskularno-falowej strukturze światła i tym podobnych zagadnieniach, można w bardzo wielkim uproszczeniu ując to tak.
    Każdą obrabianą powierzchnię można wykonać z jakąś tam dokładnością, która zależy od: użytych materiałów, posiadanej technologii oraz przeznaczonych na ten cel finansów.
    Aby soczewka miała jak najlepsze parametry, względne odchyłki uzyskanej krzywizny muszą być jak najmniejsze, stąd też producenci optyki wolą dać więcej taniego materiału niż inwestować w kosztowną obróbkę. A to w połączeniu z zasadami ergonomii określa wielkość obiektywów, swoisty kompromis. Sztandarowym hasłem m4/3 jest to aby korpusy i obiektywy były małe. Aby uzyskać porównywalną jakość obrazowania przy 2-krotnym zmniejszeniu średnicy soczewki trzeba n-krotnie (prawdopodobnie n=4, ale nie mam pewności) wiecej zainwestować w obróbkę. Dlatego 25-mm w m4/3 jest znacznie droższe niż 50mm w FF, a szkła PROF w m4/3 mają dość duży gabaryt i cenę 😉
    Drugi aspekt, rozdzielczość matrycy w kierunku pionowym i poziomym. Mając określoną przez system wielkość matrycy (jej powierzchnia i stosunek boków) oraz liczbę pikseli do upakowania z prostego ilorazu wychodzi maksymalna wielkość piksela oraz odległość pomiędzy pionowymi i poziomymi rzedami tychże.
    Teraz trzeba te dwa światy ożenić. Teoretycznie obiektywy projektuje się tak aby poziom aberacji nie był wiekszy niż odległość pomiędzy liniami pikseli. Jeśli się to uda to obiektyw jest ostry a jeśli nie to mamy mydełko i inne wykwity 😉
    Tak jak wspomniałem na początku, spłyciłem temat maksymalnie. Jeśli ktoś ma wiedzę z optyki to bez problemu zrobi szerszy wykład i pewnie gdzieś mnie poprawi 😉 Jeśli coś sknociłem to przepraszam, ale z tymi zagadnieniami nie miałem do czynienia od wielu lat, a pamięć bywa zawodna.

napisz komentarz

Treść