Obrazy na niebie

Tak tylko na marginesie

Często fotografuję niebo. Z namaszczeniem godnym lepszej sprawy nastawiłem się na sfotografowanie ostatniego zaćmienia księżyca. Była pełnia; dobre zdjęcie wieczorne miało być odnośnikiem, a nad ranem wyszedłem zrobić to właściwe ujęcie. Tragedia – nocą podwórko zalała mgła z łąk. Zrobiłem oczywiście te wymarzone zdjęcia w kolejnych fazach zaćmienia, ale żadne nie ma ciekawego wyrazu – coraz większe rozlane plamy czerwieni na niewyraźnej tarczy naszego satelity. Stracona szansa, ale nie szkodzi, w Internecie jest tyle dobrych zdjęć zaćmienia księżyca. W Internecie jest tle wspaniałych zdjęć wszystkiego (no prawie). Po co wstawiamy tu jeszcze swoje zdjęcia? Żeby chociaż były rewelacyjne. Może czas przestać to robić?

Zapatrzenie w chmury

Nawet w jasny dzień można zaobserwować na niebie ciekawe kształty (1).

m1

1

Ale dopiero magiczne światło o wschodzie czy zachodzie słońca dostarcza bajkowych obrazów na nieboskłonie. Świt może mieć bardzo różny koloryt (2, 3).

m2

2

m3

3

Również miejska sceneria przed burzą jest godna utrwalenia (4).

m4

4

Księżyc jest ciałem magicznym

Księżyc od zawsze fascynował ludzi, nie mogę być obojętny i ja. Interesuje mnie tempo zmian w jego oświetleniu światłem słonecznym (5). Obok siebie umieściłem zdjęcia robione o zbliżonej godzinie przez trzy kolejne noce. W środku księżyc prawie dokładnie w trzeciej kwadrze; różnica trzech godzin.

m5

5

Kilka informacji technicznych dot. mojego sposobu na księżyc: korpus Lumix GH3, obiektyw G.Vario 100-300 mm., użyta ogniskowa ok. 250 mm (przy 300 mm za dużo traci się w fakturze powierzchni księżyca), przysłona f/5,6 – f/8, ISO 125-160, ekspozycja skorygowana zwykle -4 do -5 EV, czas zwykle 1/50-1/200 s.

Rakieta

Zachód ledwo widocznego księżyca na horyzoncie za lasem został utrwalony przy użyciu obiektywu Samyang 7,5 mm „rybie ok0″.  Po mocnym skontrastowaniu pozwolił na stworzenie pełnej ekspresji sceny „startu rakiety”(6). Dużym walorem obrazka jest kolorowy szum . Można było go wygasić, ale tym razem szum zagrał swoją rolę.

m6

6

The following two tabs change content below.
Absolwent Politechniki Łódzkiej (1969). Praca zawodowa zakończona etatem profesora na Wydziale Farmaceutycznym UM w Łodzi. Od roku 2012 fotografujący emeryt. Ponieważ całe życie zawodowe spędziłem w murach uczelni, to teraz z aparatem fotograficznym nadrabiam przyrodnicze zaległości. Fotografowanie jest dla mnie mobilizacją do wyjścia z domu (na wsi) przed świtem w poszukiwaniu naturalnego piękna, zwłaszcza tego odnajdywanego na kolanach, Zdjęcia są czymś wtórnym; nie mniej mam za sobą kilkanaście wystaw indywidualnych i jedną wspólną z Markiem Wyszomirskim (inkluzje zwierzęce w bursztynie), która była eksponowana w kilku miejscach – Warszawa 2014, Wieluń 2014, Gdańsk 2014, Łódź 2016. W roku 2016 nowa edycja tej wystawy La vita fissata nell’ambra została też zaprezentowana w Rzymie. Mój zachwyt budzi Vincent Munier, arcymistrz kompozycji, światłocienia i minimalnego światła.

Ostatnie wpisy Aleksander (zobacz wszystkie)

Inne wpisy, które mogą cię zainteresować:

Jeszcze nie ma komentarzy.

napisz komentarz

Treść