Jedno zdjęcie to za mało

Tak tylko na marginesie

Nie trzymajmy się kurczowo wszystkiego, co wypracowali wielcy fotografowie oraz zawierają opiniotwórcze teksty. Czasem jest to słuszne, a czasem nie. Pisałem wcześniej, że lubię kwadratowy kadr i centralną kompozycję, mimo że jedno i drugie nie jest szczególnie lubiane czy polecane przez fotografów. Panuje też opinia, że dobre zdjęcie, a dokładniej jedno dobre zdjęcie, i to bez tekstu, powinno wystarczyć, żeby opowiedzieć historię. Czasem się to udaje, ale w fotografii przyrodniczej wolę serię przynajmniej trzech zdjęć, uzupełnioną opisem fotografowanego tematu oraz przeżyciami/emocjami fotografa z tym tematem związanymi.

Imigrant

Od kilkudziesięciu lat nasze łąki i ogrody zdominował piękny, duży prążkowany pająk z rodziny krzyżakowatych. Przywędrował stosunkowo niedawno z południowych rejonów Europy. Wyczuwając ocieplanie się klimatu, w XIX w. zaczął przemieszczać się z basenu Morza Śródziemnego na północ. Jego szybka ekspansja w całej Polsce przypada na ostatnie kilkanaście, może dwadzieścia kilka lat. Buduje duże charakterystyczne sieci z widocznym z daleka zygzakowatym wzmocnieniem w samym środku, na którym czyha jej budowniczy (1; z lewej samica, z prawej samiec).

Trzy_0

1

Historia opowiedziana trzema obrazkami i nie tylko…

W kępie situ przez całe lato rezydowała piękna samica o tygrysim wzorze na odwłoku. We wrześniu zabrała się do wyprowadzenia kolejnego pokolenia i rozpoczęła budowę kokonu (2).

Trzy_1

2

Po pracowitej nocy kokon z jajami był prawie gotowy, i rano pani tygrzykowa już tylko kończyła oplatanie go ostatnimi nićmi pajęczej przędzy (3).

Trzy_2

3

Przez całą jesień pilnowała kokonu (4), z którego dopiero późną wiosną następnego roku miały wylęgnąć się młode tygrzyki.

Trzy_3

 

The following two tabs change content below.
Absolwent Politechniki Łódzkiej (1969). Praca zawodowa zakończona etatem profesora na Wydziale Farmaceutycznym UM w Łodzi. Od roku 2012 fotografujący emeryt. Ponieważ całe życie zawodowe spędziłem w murach uczelni, to teraz z aparatem fotograficznym nadrabiam przyrodnicze zaległości. Fotografowanie jest dla mnie mobilizacją do wyjścia z domu (na wsi) przed świtem w poszukiwaniu naturalnego piękna, zwłaszcza tego odnajdywanego na kolanach, Zdjęcia są czymś wtórnym; nie mniej mam za sobą kilkanaście wystaw indywidualnych i jedną wspólną z Markiem Wyszomirskim (inkluzje zwierzęce w bursztynie), która była eksponowana w kilku miejscach – Warszawa 2014, Wieluń 2014, Gdańsk 2014, Łódź 2016. W roku 2016 nowa edycja tej wystawy La vita fissata nell’ambra została też zaprezentowana w Rzymie. Mój zachwyt budzi Vincent Munier, arcymistrz kompozycji, światłocienia i minimalnego światła.

Ostatnie wpisy Aleksander (zobacz wszystkie)

Inne wpisy, które mogą cię zainteresować:

Jeszcze nie ma komentarzy.

napisz komentarz

Treść